19 lipca 2015

Rozdział 2

Wstałam dzisiaj o piątej rano, umyłam zęby, ubrałam się w strój do biegania, zjadłam śniadanie i poszłam pobiegać po okolicy.

Mijałam właśnie jedną z uliczek.

- Nie zrezygnujesz teraz! - odwróciłam się słysząc jakieś krzyki.

- A co mi zrobisz!? - od razu poznałam głos Jamesa.

O co w tym wszystkim chodzi?

Z czego nie zrezygnuje James?

Podeszłam do nich bliżej i teraz słyszałam już całą rozmowę dokładnie.

- Nie odejdziesz, rozumiesz? Narobisz tam tylko kłopotów. - powiedział ciemnoskóry chłopak, stojący obok Jamesa.

- Josh, nie mam zamiaru dalej w to wchodzić. - powiedział blondyn.

Czyli ciemnoskóry chłopak ma na imię Josh.

Ale nadal nie rozumiem nic z tej rozmowy.

Przez przypadek ustałam na puszkę od piwa, leżącą pod moimi stopami.

Chłopacy od razu odwrócili się z przerażeniem patrząc na mnie.

- Rose!? Co ty tu robisz? - spytał zaskoczony James.

- Przebiegałam tędy. Właściwie to ja już będę...- chciałam dokończyć, ale chłopak imieniem Josh złapał mnie za ramię i zaprowadził do budynku.

Co do cholery!?

- Josh! Co ty wyprawiasz!? Zostaw ją! Ona tylko tędy przebiegała!

- A co jak usłyszała za dużo!? - krzyknął ciemnoskóry i spojrzał na mnie. - Ile usłyszałaś?

- Nic! - odpowiedziałam, patrząc z wściekłością na chłopaka.

- Kłamiesz. - warknął. - James, ona mogła usłyszeć wszystko.

- Przestań, Josh. Nawet jak coś usłyszała to nikomu nie powie. - odparł pewnie niebieskooki.

- Nie obchodzi mnie. Idziemy z nią do Warrena. - powiedział groźnie Josh.

- Zwariowałeś!

Poczułam, że jest mi słabo.

Nie wiem kim był ten Warren, ale wyczuwam kłopoty.

--------------------------------------------

Hey! Za nami drugi rozdział!

Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale musiałam wszystko pozałatwiać.

Mam nadzieje, że pojawią się czytelnicy i komentarze!

Do następnego! :) x